Witam wszystkich serdecznie. Wbrew temu, co mogłaby sugerować pierwsza moja notka, nie będzie tu tylko o miłości. Będzie o wszystkim. Taki blog, aspirujący do miana niestandarowego, czekający na docenienie, chociażby przez komentarze.

Więc zaczynamy część praktyczną:

cztery lata temu chodzila ze mna do szkoly taka pieeekna kobieta. po prostu cudo wszechczasow, ktore mogloby urodzic moje dzieci i byc moja zona, pozostajac w moich oczach caly czas tak samo piekna (…). dwa lata temu juz nie chodzila – poszla na studia. zawsze zwracala moja uwage, a moje oko podazalo za nia. w koncu w czerwcu tego roku zauwazylem ja z kolezankami w szkole. przyszla powspominac i poopowiadac o zyciu swojej dawnej wychowawczyni. no wiec ja za klamke, i poprosilem ja wlasnie na momencik. ona zdziwiona: -mnie eeee?
mialem wiec juz jej numer.
potem kino i kawa o polnocy. o pierwszej koniec randki.
potem dlugo, dlugo nic
az wreszcie w ktoras z ostatnich sobot, spotkalismy sie na salonie (dyskotece wiejskiej). zyskalem miano fajnej osoby wsrod jej znajomych i niej samej. zakochalem sie w jej poczuciu humoru. w tancu, ktory rezyserowalem slowami, a ona grala moje role. nie machalem po niej penisem, bo nie bylo to w mym guscie wyobcierac sie o kobiete, tak slabo ja znajac. nie przyniosloby mi zadnej wiekszej satysfakcji.
jedna z jej kolezanek stwierdzila pozniej, ze sie mnie boi, bo nie zna nikogo w moim wieku, kto bylby tak inteligentny.
a daria nie chce nic tworzyc. boi sie czy co? glupia jakas.

w tym miejscu podziekowania for Johhny.

Johhny: historia świetna i fajnie opowiedziana … a ty nei masz bloga??
Ja: no wlasnie nie posiadam, nad czym ubolewam odrobine :E
Ja: pewnie fajniej by mi bylo jakby jakis debil wpisywal sie w komentarzach
Ja: streszczajac moja osobe w kilku slowach. i dorabiajac do mnie swoje wlasne ideologie.
Ja: pierdoły leśne

Tym optymistycznym akcentem kończę tą, niosącą wielkie przesłanie, notkę.