ciekawe osobowości są, rowerek jest, na bieganie jestem ustawiony z współlokatorem, wykładów mało, do egzaminów daleko, dużo jazzu i innej muzyki i brak playera, co już dziś ulega zmianie :)
jadę i nie wiem kiedy wrócę. oby jak najpóźniej.
powoli zaczynam czuć się gościem w swoim domu. ramka ze zdjęciem Zuzi stoi w akademiku. nie wiem gdzie powinna stać.
jest nas w akademiku trzech pasjonatów fotografii. może wreszcie jakieś reportażówki pstrykane zza rękawa w morderczym biegu o ocalenie dóbr materialnych czy tam życia…
muszę kupić sobie gaz pieprzowy, albo coś na ten kształt. nigdy nic nie wiadomo.
dyskusje do nocy o filmach, muzyce, książkach.
podoba mi się. zostaję.
ciekawe co dalej :)