inteligent blog

Twój nowy blog

na misia.

Brak komentarzy

chciałoby się rzec: a nie mówiłem? w zasadzie tylko kilka nowych uwag:

ropę można jednak chwilowo odpuścić po nieudanym rajdzie pod 100. poczekać na rozwój sytuacji.
po dzisiejszych danych dotyczących wzrostu zapasów należy domniemywać, że ktoś zaciska pasa.
złoto raczej należy pochwalić za dotychczasowe dokonania. może nadejdzie realizacja zysków. chociażby aby pokryć margin calls, jak ostatnio na spadkach akcji, po ustanowieniu maksimów na złocie w zeszłym roku. może będzie okazja do zakupu. choć podejrzewam – krótka, jeśli w ogóle. jak wiele osób powtarza, handel elektroniczny znacznie wszystko przyspiesza w stosunku do lat 80.

kraje bric też raczej można pożegnać, jak klimat to klimat. wydaje się też, że to chwilowo koniec dla instrumentu jakim są akcje. (choć trzeba przyznać, że kraje bric miały najfajniejszą ostatnią falę wzrostową i dały zarobić, choćby z investors fiz w odpowiednim czasie, z tym że certyfikaty trzeba było walić w rynek, bo investorsi nie umieli zrealizować zysków)
można z nudów pospekulować na monetach, albo i całkiem serio. wydaje się, że ten balon zacznie wkrótce pękać, ale dorwał się doń nowy kapitał z gpw.

co do obecnej sytuacji nie wypowiadam się dokąd _teraz_ pójdzie rynek, jednak wydaje mi się, że największa fala paniki w tym roku wcale jeszcze nie jest za nami, a wig20 może się znaleźć nawet na 2750 lub 2500pkt. czy będzie bessa, czy to tylko duża korekta to się jeszcze zobaczy. jeśli miałbym kupować akcje wolę poczekać na trend wzrostowy. fw40 nadal zarabia samo..

niezłym pomysłem na 2008 może się okazać dywersyfikacja portfela 50/50 lokata/złoto oraz dobre wakacje:)

*lokaty 7%
*certfikaty, m. in. na złoto (rcgldaopen)

myślę też, że perełki z newconnect mają szansę odbić najszybciej;)

polecam także zapoznać się z przesłaniem filmu ‚dobry rok’

na misia – bear market strategies

nie dajcie się, abyśmy na następnej hossie mogli dalej razem cieszyć się ze wzrostów:)

mad pad.

Brak komentarzy

Granie na futach trochę wypacza psychikę. Człowiek cieszy się ze spadków. Jednak trzymanie teraz kapitału w polskich akcjach na dłużej dla mnie osobiście jest zbyt ryzykowne. Nawet sprowadzając sytuację do kwestii komfortu psychicznego – lepiej mi bez.
Zadziwiająca jest nagonka zarządzających funduszami, że to już u nas dno. Czyżby ktoś /panicznie/ bał się paniki? Tak wczoraj jak i dzisiaj mowią podobnie. Trochę rozumiem przywiązanie do naszych papierków, tak samo miałem w sierpniu, ale to czas chyba się pożegnać na jakiś czas, bo stosunek ryzyko/potencjalny zysk jest dla mnie trudny do zaakceptowania, ze znaczną dysproporcją na korzyść tego pierwszego.
Takie są moje odczucia.

Pewnie jeszcze nie raz pojedziemy na kilku spółkach, ale czas zacząć liczyć się z kasą.
Taki teraz hmm.. trend. Najlepiej z nim nie walczyć, a priorytetem nad „a może zarobię?” niech będzie lampka „ochrona kapitału”.
To mówiłem ja, dziecko hossy.
Najbliższe wsparcie na futach 3590-3600? Czy mam rację? Czas pokaże. Może już wkrótce odbicie. Jednak trend pozostaje.

O ile nie zacznie sie paniczna realizacja zysków na wszystkim i wszędzie, myślę że złoto ma szansę drożeć do wiosny. Wciąż też obstawiam, że ropa przebije 100$. Czas chyba też powoli uczyć się grywania na walutach.

Jeszcze jeden fakt czyni dla mnie obecną sytuację oczywistą, mianowicie w sierpniu impulsem do szybkiego odreagowania na giełdach była nieoczekiwana obniżka stóp procentowych w USA. Warto zadać sobie pytanie co mogłoby być takim impulsem dziś? Poza skrajnym wyprzedaniem rynku. Chyba jednak nie ma cudów.
Przy poprzednich korektach na Polskim rynku trwała hossa i napływ kapitału. Teraz kapitał płynie do krajów z kręgu BRIC, czyli Brazylia, Rosja, Indie, Chiny. Co nie zmienia faktu, że w np. dzisiaj Chinach była również ostra korekta. Popatrzcie z kolei na Brazylię, Rosję. Jeśli potrwa jeszcze hossa, to możliwe że właśnie w krajach BRIC. Raczej nie u nas.

Polak po-trafi

Brak komentarzy

w moim obwodzie najwyższa frekwencja w całym mieście: 64.7%.

duma

@nowy album radiohead -> reckoner, videotape.
(koniec kontraktu rdhd z wytwórnią wyszedł wszystkim na dobre. mnie osobiście bardzo ucieszyło ich posunięcie – sprzedaż nowego albumu w internecie za cenę ustaloną przez kupującego – może to być i 0.0 funtów. tym bardziej cieszy, że pomija się przy tym masę korporacji, które po drodze zarabiałyby ich kosztem. ot taka anarchistyczna radostka. podobno sprzedano już 1-1,5 mln downloadów za około 10 mln $. discbox przyjdzie do mnie pod choinkę)

krauze, wracaj misiu i zarabiajmy!
po-tencjalny minister gospodarki również zaprasza.

poza tym znowu ten giełdowy niepokój 2.0 w stylu „O God, thy sea is so great, and my boat is so small.” obstawiam, że wig20 jutro po-bije rekordy. w obliczu wiadomym zabawne jest dzisiejsze zachowanie tvnu (25 +7.53%). jak również, co ważniejsze, petrolinvestu (370.00 +12.09%). police wedle nowej prognozy’07 cena/zysk w granicach 11. gdzie np. ciech c/z=16. chemia nowym koniem pociągowym hossy? o ile taka będzie. jeśli będzie to istnieje duże pole do manewru. klaszczemy również spółdzielni z mewy. wzrost 3->8zł, to teraz, po nwza, ubieranko!

co cieszy, to że tyle osób ruszyło dupy i głosowało przeciwko pis. zabawne także złamanie ciszy wyborczej przez podanie wyników wyborów o 20:30 na portalu tvn24.pl i wyciszenie tego wymówką drimlabu o hakerach.
(mam w dupie content 2.0. sami sobie googlujcie.)

I’ve won rl. Well, partially.
I guess that, it’s never enough.. As they say.

Przecinam pępowinę. Staję się niezależny. Dochodzę do wszystkiego sam i jestem z siebie kurewsko zadowolony. Na GPW zaczynałem od 8k pln oszczędności. Najpierw były fundusze. Nabycie jednostek zmotywowało mnie do obserwowania rynku. Powoli zaczynałęm być dosłownie wciągany przez wielką machinę absurdu, gdzie ścierają się ze sobą najbardziej pierwotne siły – siła podaży i siła popytu.
Fundusze okazały się dla mnie zbyt bezwładne, dawały bardzo małe poczucie kontroli oraz mizerne zyski. Był czerwiec 2006 gdy zdecydowałem się wziąć sprawy w swoje ręce. Dywidenda z KGHM i drożejąca miedź to był mój pierwszy raz. Potem nigdy nie jest już tak samo…

Gdy byłem mały czytałem trochę komiksów. Po części moim idolem był Sknerus McKwacz. (Straszny zgred btw.) Unikam pokus. Wszelkich. Marketingowego bełkotu, supermarketów, pośredników, handlarzy, produktów, agentów ubezpieczeniowych, kobiet, bachorów, wszystkich tych konsumpcyjnych gówien, napędzanych przez banalne mechanizmy, programujące nas aby zapierdalać od pierwszego do pierwszego a po wypłacie postymulować neuroprzekaźniki w taki czy inny sposób.

No dobra, to prawie jak asceza. Po części nawet mi się udaje. Niestety jeść muszę. Myślę, że czasowe unikanie pokus, które wytworzył ten zblazowany świat może przynieść mi sukces. Na początek cel to pyknąć milion.
Jeszcze przed denominacją złotego, na początku istnienia kapitalistycznej dziczy, w Polsce zaczęli pojawiać się pierwsi milionerzy. I jak to wtedy brzmiało. Fury, wóda, dziwki, przekręty. Niestety wygląda na to, że niewiele się zmieniło, może jedynie oprawa. Dziś chcę pieniędzy tylko po to aby mieć tak zwany ‚święty spokój’. I tu uwaga, mądre zdanie: Abym nie musiał pracować na pieniądze, aby to pieniądze pracowały na mnie.
Przy milionie odpocznę i zacznę ewentualnie myśleć o możliwości wydawania nadwyżek ponad tę sumę. W dalszej perspektywie czasowej marzy mi się dywersyfikacja kapitału na inne taaakie tam.. pomysły inwestycyjne, które nie dają mi spać po nocach.
Myślę, że przy obecnym stanie Polskiej gospodarki, przy moich założeniach, cel jest realny w perspektywie lat kilku, tym bardziej biorąc pod uwagę historię mojego rachunku maklerskiego.
Wzrosty na moich spółkach w ciągu kilku ostatnich dni napełniają mnie przesadnym optymizmem, a wiem że jakiekolwiek emocje nie są wskazane. Niezmiernie trudno jest je wyłączyć. Niezmiernie trudno jest wyłączyć marzenia i wygórowane – choć nie nierealne – oczekiwania. Pomaga mi doświadczenie, które zdobyłem dotychczas na gpw, plus wiedza tych, którym się udało, kilka książek o giełdzie, historie sukcesów, plus dwa lata studiowania psychologii, do tego jakieś 10 miesięcy nauki o rynku na własną rękę. Nagle moja samoocena zostaje wywindowana w kosmos, a nasza galaktyka zdaje się być mała i nic nie znacząca w całym wszechświecie. (o w trzy kurwy..)

Nie chcę nic musieć. Jestem leniwy, bezkompromisowy i nie znoszę wykonywania poleceń czy zadań, które postawił mi ktoś inny. Nie lubię pracować w zespole, indywidualizm ubóstwiam ponad wszystko. Wciąż potrafię się zaskakiwać, a sukcesy w jednej dziedzinie rodzą kolejne. Rodzina fajna sprawa.

lubię zaczynać zdanie od: Ale jestem przecież dzieckiem hossy. Co będzie gdy zaskoczy mnie bessa, albo, co jeszcze bardziej komiczne, odbije jakiemuś zakompleksionemu, żądnemu władzy idiocie i dostaniemy wszyscy po bombce atomowej na podwórko..?
W każdym razie póki co – pierdolę jakieś tam carpe diem. Zamierzam żyć długo i godnie się zestarzeć. A w przypadku bessy przecież zawsze można coś wyłuskać chociażby na krótkich kontraktach terminowych.
Tak, przy tym wszystkim jestem jeszcze uparty. Genialnie!

Jebany świat, pieniądze to wolność i władza, czyli ludzie nie szanują się nawzajem, przestaje liczyć się to kim są, a ważniejsze staje się to co mają.
Strasznie mi to wisi, niech się wszyscy powykurwiają nawzajem, cokolwiek to znaczy, byleby nikt nazbyt upierdliwie nie interferował w obranej przeze mnie drodze.

Jak tak patrze na to wszystko to tylko jedno mnie mierzi: na chuj mi ten jebany idealizm, z którym przyszło mi męczyć się przez dotychczasowe moje życie?

Nihilizm – to by był wypas.

Brak komentarzy

to own all newbs!!!!11~
it’s simple:
‚the true nature of man is to decide in the battle between his concious mind and the desires of his subconcious.’
roflmao newb!~

:F

To laugh often and love much;
to win the respect of intelligent people
and the affection of children;
to earn the appreciation of honest critics
and endure the betrayal of false friends;
to appreciate beauty;
to find the best in others;
to leave the world a bit better
whether by a healthy child, a garden patch,
or a redeemed social condition;
to know even one life has breathed easier
because you have lived.
This is to have succeeded.

Ralph Waldo Emerson

polska.
o ile coraz rzadziej relacje zawierane są na_pięcie smutku, rozpaczy i dzielenia niedoli, o tyle nieczesto zdarza sie aby polak cieszyl sie z drugiego polaka sukcesu.
no bo jak tu sie cieszyc kogos czyms jak nie ma sie nic swojego?

odwieczne dyrdymały nieistotne.

ważne, że jest roman karkosik, hutmen, ferrum, i te inne jego bąbelki.
nadmuchane, tym niemniej koleś jest niesamowity. ;)
przyklad jak się dzielić, aby i inni mieli coś swojego, przy tym zarobić i dać zarobić. poza tym nie znam nikogo, komu tak latwo przychodzi wyciąganie od ludzi kasy. ale żeby nie było, to fundamenty też są, a mnie po nocach śni się własna huta i obróbka miedzi. ;)
duże buzi dla romka! :* i hop, hop, hop, skrzynkę piwa, hop…(!)

oswiadczenie zarządu: na blogu pojawilły sie rozgoryczone komentarze ‚grupy która utraciła władzę’.
w związku z powyższym oglądalność skoczyła do nieba.
tym niemniej współczujemy ‚grupie która utraciła władzę’ utraty ['] władzy ['] ['] [']
wraz z przybyciem nowych czytelników przyszedł też czas na małe zmiany: niniejszym ogłaszam, iż wprowadzamy w naszym czasopismie literackim ściśle-tajne-którego-nikt-nie-zgadnie hasło dostępowe do archiwum, niewyżytym pozostawiając jedynie (i aż) śledzenie wydarzeń bieżących i to zupełnie za darmo! (free!)
za darmo można również pisać komentarze i odpowiadać na już istniejące, do czego zachęcam ciepło wszystkich pokornych i nieskażonych nienawiścią radiosłuchaczy, bo lubimy przecież odgrzewane kluski!

szczęść boże,
ojciec dyrektor

inspired by:
‚życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową’
‚les invasions barbares’
‚when will i be loved’
‚match point’
bach – goldberg variations – glenn gould with his every breath
amazing grace
life – ‚no title’
drat-ruszczak, krystyna, prof.
‚walk the line’
in memory of ‚about schmidt’

searching, seeking out for _the title_?

road trip again this summer?

?

a miał ktoś parę lat temu rację, komentując mi na tym blogu, że idealizm i miłość to – parafrazując – rzeźbienie w gównie.
koniec z zaburzeniem osobowości z pogranicza
jakie kierunki studiów wybierają silne kobiety? jak wam się wydaje? może jakieś dane potwierdzone empirycznie, abym uwierzył?

plan: zdrowy egoizm przez najbliższe klika miesięcy, lat, z miejscem na rozmowę z jak największą ilością kobiet i wyrabianie kryteriów selekcji partnera zgodnych z nurtem psychologii społecznej (stabilność emocjonalna na czwartym miejscu).
wiele się nauczyłem. wiele jeszcze się nauczę.
myśli takie mam, żeby zacząć jeszcze jakieś finanse czy coś w tym guście, bo nienawidzę pieniędzy, a chcę mieć ich dużo, co pozwoli traktować mi je kompletnie beznamiętnie (sakramentalne: „to tylko środek”). choć z drugiej strony zastanawiam się czy mi takie studia potrzebne, gdy w ciągu 4 miesięcy inwestowania osiągnąłem stopę zwrotu ponad 10%, inwestując jedynie w fundusze inwestycyjne, i to bezpiecznie dzieląc kapitał. wiem, że taka akurat koniunktura ale polski, młody, rozwijający się rynek, piętnastolecie giełdy, dobre szanse na rozwój, wysoka dostępność materiałów do nauki itede.
anyway lepsze to niż totolotek, czyli podatek od marzeń przez całe życie.


  • RSS